Wykłady Główne

Środa 16 IX 2015, godz. 9:00-10:30

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Marek Sikora

Neutralność państw wobec koncepcji dobra i dobrego życia  stanowi trzon liberalnej filozofii i praktyki politycznej (J. Rawls, B. Ackerman, R. Nozick, W Kymlicka, R, Dworkin, T. Nagel). Związana jest z nią idea subiektywności wartości. Perfekcjonizm podważa zasadę neutralność we wszystkich jej postaciach. Wykazuje, że  neutralność państwa jest niemożliwa  do zastosowania w praktyce  oraz nieuzasadniona  aksjologicznie. Państwo ma bowiem z definicji obowiązek promować  określone koncepcje dobrego życia indywidualnego i zbiorowego. Koncepcje dobrego życia  winny odwoływać się do  teorii wartości obiektywnych, norm moralnych oraz do koncepcji istoty ludzkiej. Wszelkie przemiany społeczne, rewolucyjne oraz reformatorskie oparte są na różnych wizjach dobrego życia człowieka i doskonałego społeczeństwa. Polska Solidarność  przeciwstawiała  własną wizję  człowieka i społeczeństwa perfekcjonistycznego perfekcjonizmowi komunistycznemu. W wykładzie analizowane będą różne wymiary oraz odmiany stanowiska perfekcjonistycznego i jego praktyczne implementacje w polityce.

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Roman Kubicki

Mówiąc o tym, co dobre – w klasycznym znaczeniu tego, do czego warto dążyć lub czego rozumnie jest pragnąć – używamy wyrazu „dobre” w sposób co najmniej dwojaki. Raz uzupełniamy go pewnym modyfikującym zwrotem, takim jak „dla kogoś” lub „z jakiegoś punktu widzenia”; kiedy indziej posługujemy się nim jako wyrazem niewymagającym uzupełnienia, lecz nadającym się na samodzielny orzecznik, zakładając, że to, co dobre może być także (lub nawet tylko) dobre samo w sobie lub dobre po prostu i nie musi być dookreślane jako „dobre dla” (a jeżeli już, to najwyżej przenośnie jako „dobre dla świata”). Stosując bardziej techniczne terminy możemy powiedzieć, że w pierwszym wypadku przypisujemy dobru wartość relacjonalną, w drugim natomiast wartość neutralną. Jest kwestią sporną, czy oba te użycia „dobra” można uznać za semantycznie poprawne – czy istnieje zarówno dobro dla kogoś, jak dobro dla świata. Pogląd autorów, którzy kwestionują sensowność zdań mówiących o dobru dla kogoś – jak to najwyraźniej czyni G.E. Moore w Zasadach etyki – nazywam neutralnym monizmem w teorii dobra. Jego skrajnym przeciwieństwem jest monizm relacjonalny, czyli taki, który neguje poprawność zdań mówiących o dobru po prostu; w czasach współczesnych skłaniają się do niego – lub przynajmniej zbliżają – przede wszystkim tacy autorzy, jak Peter Geach, Philippa Foot lub Judith Thomson. Obu tym monistycznym stanowiskom w teorii dobra przeciwstawia się agatologiczny dualizm, czyli pogląd, który uznaje obydwa rozróżnione pojęcia tego, co dobre: zarówno dobro dla kogoś, jak dobro po prostu. W obrębie tej dualistycznej koncepcji dobra można wyróżnić dalsze jej odmiany, w zależności od tego, jak odpowiadają one na dwa kluczowe pytania: czy każde dobro relacjonalne musi być także dobrem neutralnym oraz – na odwrót – czy każde dobro neutralne musi być także dobrem relacjonalnym. Etycy, którzy udzielają przeczącej odpowiedzi na pierwsze z tych pytań, a zatem przyjmują – jak chociażby Kant w swojej ocenie niezasłużonego szczęścia – że nie wszystko, co dobre dla kogoś, jest zarazem dobre dla świata, opowiadają się tym samym za koncepcją dobra czysto relacjonalnego. Autorzy, którzy odpowiadają przecząco na drugie pytanie, starając się pokazać – jak to w najnowszej etyce ze szczególną energią czyni Larry Temkin – że nie wszystko, co dobre po prostu, musi być także dobre dla kogoś, bronią tym samym koncepcji dobra czysto neutralnego ( „impersonalnego”) . Tym dwóm (niewykluczającym się) stanowiskom w ramach agatologicznego dualizmu należy przeciwstawić trzecie, które rozstrzyga twierdząco oba pytania dotyczące związku wartości relacjonalnej i wartości neutralnej, tzn. przyjmuje  pewnego rodzaju równoważność zdań uznających jakiś stan rzeczy za dobry dla kogoś i zdań uznających tenże stan za dobry dla świata. Ta rzadko wyraźnie formułowana, lecz często implicite przyjmowana koncepcja równoważności – zakłada ją między innymi klasyczny utylitaryzm – występuje jeszcze w wersji słabszej lub mocniejszej, zależnie od tego, czy uznaje jedynie równozakresowość wartości relacjonalnej i towarzyszącej jej wartości neutralnej, czy także równą wielkość obu tych wartości. – Planowany wykład ma być porządkującym i uwyraźniającym przeglądem zarysowanych tutaj koncepcji.

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Marek Rembierz

Ponad osiemdziesiąt lat temu – w „Posłowiu” do pierwszego wydania swojej Historii filozofii Władysław Tatarkiewicz sformułował sześć pytań, na które powinien sobie odpowiedzieć każdy, kto przystępuje do pisania historii filozofii: (1) Czy ma to być historia filozofów, czy – problemów filozoficznych? (2) Jaki okres i obszar ma obejmować? (3) Czy poszczególni filozofowie resp. poszczególne problemy filozoficzne mają w niej być potraktowane jednakowo? (4) Czy poszczególne epoki i działy filozofii mają być uwzględnione równomiernie? (5) Czy dzieje filozofii powinny być wyposażone w bibliografię, a jeśli tak – to jak wyselekcjonowaną? (6) Czy potrzebna jest w niej ikonografia? Na pytania (1), (3)-(6) – w sformułowaniu, które im nadał Tatarkiewicz – odpowiadam podobnie jak on. Ale w swojej – niemałej – praktyce logika, uprawiającego także historię filozofii, natknąłem się na kwestie, które wykraczają poza pytania Tatarkiewiczowskie. Oto takie dwie przykładowe kwestie: (7) Czy referować te poglądy filozofów, które są ich trwałym wkładem do filozofii – czy także te, które okazały się mylne, a nawet bałamutne? (8) Czy przedstawiać dzieje tych zagadnień filozoficznych, które wytrzymały próbę czasu – czy uwzględniać także pseudoproblemy (których nb. w dziejach filozofii niemało)? W referacie skoncentruję się właśnie na tego rodzaju kwestiach i podzielić się swoimi doświadczeniami w tym zakresie. Chciałbym przy tym podkreślić, że do pisania historii filozofii przywiązuję ogromną wagę – gdyż przyznaję studiowaniu historii filozofii poczesne miejsce w procesie uczenia się i uprawiania samej filozofii, logiki nie wyłączając. Mój punkt widzenia w tych sprawach świetnie oddają słowa wypowiedziane sto lat temu przez Kazimierza Twardowskiego. Oto one:   [Historia filozofii], będąc gałęzią historii, nie jest […] nauką filozoficzną; wszelako stosunek historii filozofii do filozofii jest różny od stosunku np. historii matematyki do matematyki. Albowiem zrozumienie historycznego rozwoju matematyki suponuje wprawdzie znajomość samej matematyki, lecz można uprawiać skutecznie matematykę bez znajomości jej historycznego rozwoju. Inaczej ma się rzecz z filozofią i jej historią. Nie tylko bowiem niepodobna zajmować się poważnie historią filozofii, nie obcując wprost z samymi zagadnieniami filozoficznymi, lecz w formułowaniu i rozwiązywaniu tych zagadnień znajomość historii filozofii bywa zwykle niezbędnym środkiem pomocniczym. […] Nie trzeba dowodzić, że droga do naukowego traktowania historii filozofii stoi otworem tylko dla tych, którzy umieją jej podstawowe źródła greckie i łacińskie czytać w oryginale.

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Andrzej Klawiter

Zarówno działania jak i zaniechania mogą być intencjonalne (umyślne). Naturalne wydaje się przypuszczenie, że w obu wypadkach mamy do czynienia z jednolitym pojęciem intencjonalności działań lub zaniechań. Odrzucenie tego naturalnego założenia okazuje się bardzo płodne teoretycznie. Pozwala na wyjaśnienie notorycznie pojawiających się problemów w filozofii działania – zarówno współcześnie (np. wyjaśnia efekt Knobe’a i problem Butlera) jak i tradycyjnie (np. rzuca nowe światło na związek intencjonalności i przewidywalności, a także na pojęcie zamiaru ewentualnego). O intencjonalności działań może myśleć w kategoriach realizacji własnego zobowiązania (intencji) sprawcy, a o intencjonalności zaniechań natomiast – w kategoriach braku realizacji (paradygmatycznie zewnętrznego) zobowiązania (rozsądnego oczekiwania, obowiązku), z którego sprawca zdaje sobie sprawę. Dwoistość pojęcia intencjonalności nie jest teoretycznie kłopotliwa, o ile odrzucimy notorycznie w filozofii działania przyjmowane – choć w sposób nieuzasadniony – założenie indywidualizmu eksplanacyjnego.

Czwartek 17 IX 2015, godz. 9:00-10:45

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Magdalena Gawin

Celem mojego wykładu będzie gruntowna krytyka paradygmatu biopolitycznego, dla którego uprawianie polityki jest tożsame z procesem nazwanym przez Michela Foucault „rządzeniem żywymi“. Nadejście biopolityki jako kresu polityczności właściwej wieszczono już od początku wieku XX-ego: prekursorem jest tu bez wątpienia Nietzsche ze swoją ponurą wizją Ostatnich Ludzi, ale pierwszym myślicielem, który poważnie potraktował nietzscheańskie proroctwo i obwieścił „koniec człowieka“, a wraz z nim koniec podmiotowości i świadomie przeżywanej historii, był Alexandre Kojeve. Paradygmat biopolityczny, w którym polityka redukuje się do administrowania procesem fizjologicznym obywateli, doczekał się wielu krytyk, od Michela Foucaulta, przez Chantal Mouffe i Ernesto Laclaua, po Petera Sloterdijka, Alaina Badiou i Slavoja Zizka. Jednak żadna z pozytywnych wizji wyjścia poza biopolitykę, zapropoponowana przez tych myślicieli, nie wydaje się zadowalająca. W moim wykładzie postaram się opowiedzieć nieco inną historię i dać zarys jeszcze innego rozwiązania, w którym pojęcie życia zostanie poddane krytyce dialektycznej.

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Mikołaj Domaradzki

Uczeni analizując centralne znaczenie Cogito w filozofii Kartezjusza podkreślają, że jest ono wyrazem poszukiwania pewności przy odrzuceniu świadectwa zmysłów, drogą odparcia sceptycyzmu, a także sposobem uzasadnienia istnienia Boga, czy, pośrednio, wskazaniem na istnienie dwóch substancji: ducha i materii (por. Peter Markie, The Cogito and its importance, w: The Cambridge Companion to Descartes, red. J. Cottingham, Cambridge 1992, s. 140 i nn.). Niejednokrotnie filozofia kartezjańska prezentowana jest jako punkt zwrotny w dziejach myśli właśnie poprzez to, że skierowała filozoficzną refleksję na nowe tory – w kierunku filozofii podmiotu. Sądzę, że w niczym nie umniejsza znaczenia tego kartezjańskiego przełomu fakt, że ten typ podejścia miał w starożytności i średniowieczu swoich znaczących poprzedników. W tej prezentacji chciałabym się skupić na trzech myślicielach, w których tekstach możemy w mniej lub bardziej wyraźnej formie odnaleźć ów niepodważalny i niepowątpiewalny punkt wyjścia refleksji, który stanowi cogito. Jednym z nich jest św. Augustyn, którego formuła si fallor, sum, często była rozpatrywana jako prekursorska względem Kartezjusza (por. C. Wilson, Descartes and Augustine, w: A Companion to Descartes, red. J. Broughton, J. Carriero, Wiley-Blackwell 2011, s. 41 f.). Analizując myśl Augustyna chciałabym także wskazać na jej korzenie w filozofii Plotyna, podkreślając tym samym znaczenie neoplatonizmu w dziejach filozofii. Drugim myślicielem jest Jan Szkot Eriugena, którego Intelligo me esse uczeni porównują raczej do stanowiska Husserla niż Kartezjusza. Jego intelligo jest bowiem miejscem konstytucji świata i manifestacji Boga. Ostatnim z tych myślicieli jest Mikołaj z Kuzy, w którego filozofii kontemplujący podmiot jest „miejscem” ujawniania się niepoznanego i nieskończonego Boga: infinitatem te video.

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Antoni Szczuciński

W rozważaniach ontologicznych nieczęsto pojawia się termin predykacja, co wynika zresztą z niejednoznaczności tego terminu. W planowanym wykładzie, predykacja zostaje potraktowana jako relacja między fundamentalnymi kategoriami ontologicznymi: kategorią przedmiotów a kategorią własności i jest to ujęcie ugruntowane filozoficznie. Tak rozumiana predykacja współdeterminuje te kategorie, a zarazem wyznacza zależności ontologiczne między nimi. Możliwe są różne pojęcia predykacji, w szczególności, pojęcie dopuszczające bardzo bogatą strukturalnie ontologię przedmiotów i własności, w której przedmioty i własności złożone nie są redukowalne do prostych. Istotne jest, że relacja predykacji nie wymusza założeń egzystencjalnych. Perspektywa formalno-ontologiczna ujmująca predykację jako kluczowe pojęcie jest ściśle związana z logicznymi badaniami systemów wyrażających różne pojęcia predykacji.

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Piotr Gutowski

Przedmiotem referatu jest relacja pomiędzy porządkiem wartości i porządkiem preferencji. Chcę odpowiedzieć na pytanie: Czy wolimy A niż B, ponieważ bardziej cenimy A? Wydaje się, że jeśli prawdą jest, że wartości są zawsze, przynajmniej częściowo, uporządkowane hierarchicznie, to porządek ten da się zawsze przełożyć na porządek preferencji: Jeśli wartość A leży wyżej w hierarchii wartości niż B, to mając do wyboru A lub B, wybieramy B. Jednak wiemy, że tak się nie dzieje. W pewnych sytuacjach wybieramy to, co cenimy mniej. Istnieją czynniki podmiotowe i sytuacyjne, które stoją pomiędzy wartościowaniem i preferowaniem i których dokładne poznanie jest istotne dla filozofii, rzuca bowiem światło na źródła i ograniczenia normatywności. Prostym przykładem czynnika sytuacyjnego, jest sytuacja osiołka Buridana, który kierując się jedną wartością, smakiem, nie może, wybrać pomiędzy dwiema kupkami siana. Chcąc uratować się od śmierci głodowej musi wziąć pod uwagę dodatkową wartość, jaką jest samo podjęcie decyzji. Działający może nie wiedzieć jak uwzględnić tę trzecią wartość (na przykład, w tym przypadku,  rzucając monetą), lecz  przynajmniej potrafimy ją wskazać teoretyczne, w refleksji. Trudniejsze są przypadki, kiedy systematycznie wybiera się działania cenione przez siebie mniej. Za efekt ten odpowiada nie sytuacja, lecz pewna względnie stała własność podmiotu, rozciągająca się na skali od habitualności do cechy charakteru. Własność ta zasadniczo leży w zasięgu racjonalnej samowiedzy, nawet jeśli jej zdobycie jest trudne. Jeszcze innym przypadkiem jest posiadanie preferencji zgodnej z własną hierarchią wartości, lecz postąpienie w sposób z nimi obiema sprzeczny. Ten rodzaj apraksji, analizowany współcześnie między innymi przez Davidsona i stanowiący przedmiot badań kognitywistycznych, wykracza poza samowiedzę i poddaje w wątpliwość racjonalność podmiotu. We współczesnej teorii decyzji problem apraksji pojawia się jako problem odwracania preferencji. Tradycyjnie przyjmuje się, że preferencje poprzedzają akt deliberacji i decyzji. Co więcej, zdolność podmiotu do całkowitego uporządkowania zbioru dóbr za pomocą relacji preferencji jest aksjomatem klasycznej teorii decyzji. Nowe badania pokazują że preferencje są często konstruowane ad hoc w danej sytuacji, w trakcie decyzji lub nawet po jej dokonaniu. Do wyjaśnienie tego efektu nie wystarczy powołać się na tradycyjnie rozważane cechy podmiotu (słaba i silna wola, ograniczona świadomość aksjologiczna, siła nawyku itd). Trzeba jeszcze uwzględnić ograniczenia naszego myślenia probabilistycznego. W teorii decyzji działania są funkcjami odwzorowującymi działania na użyteczności. Ważnym współczynnikiem tych funkcji jest prawdopodobieństwo osiągnięcia danego skutku. Lecz nasze sądy probabilistyczne są bardzo niedoskonałe. Ustalając wartości oczekiwanych użyteczności używamy nietrafnych heurystyk lub nie dokonujemy żadnych uprzednich ocen i uporządkowań. Pojawiają się one dopiero w chwili gdy pojawia się impuls do dokonania decyzji i jest on postrzegany na te szerszego doświadczenia. Uporządkowania preferencji, które się tu pojawiają mają jednak charakter lokalny i nietrwały – stąd częsty efekt odwracania preferencji pod wpływem nowych informacji, nawet jeśli te ostatnie wydają się zaskakująco błahe i luźno związane z tematem. Zrozumienie tego zjawiska wymaga możliwie głębokiej hermeneutyki działającego podmiotu. Założenia tej hermeneutyki przedstawię w wykładzie odwołując się zarówno do analizy filozoficznej jak i do badań empirycznych z zakresu psychologii poznawczej.

Piątek 18 IX 2015, godz. 9:00-10:45

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Ewa Nowak

Przez kondycję rozumiem stan, możliwości psychofizyczne człowieka podejmującego moralne działanie, działaniem moralnym nazywam natomiast działanie rozumne i wolne. Może być ono moralnie dobre względnie moralnie złe, ale wskazując na jego uwarunkowania  nie mam na uwadze oceny moralnej konkretnych działań, ale te wszystkie czynniki, które ostatecznie wpływają na to, że podejmujemy takie, a nie inne decyzje. Agere sequitur esse – podejmujemy działania, które pozostają proporcjonalne względem naszej kondycji, wielorako uwarunkowanej. Uwarunkowania te mają charakter wewnętrzny względnie zewnętrzny. Wewnętrzne wiążą się z możliwościami naszego rozeznawania i ogarniania otaczającego nas świata – jesteśmy tutaj bardziej ograniczeni niż nam się wydaje. Wchodzimy jedynie w ograniczoną liczbę relacji, a ograniczona ilość czasu, jaki mamy do dyspozycji najprawdopodobniej nie pozwoli nam zrealizować wszelkich naszych planów. Jesteśmy śmiertelni, w tej perspektywie stawiamy sobie cele. Właściwa nam słabość woli sprawia, że  niekoniecznie robimy to co rozumnie rozeznaliśmy jako słuszne i nie jesteśmy w stanie osiągnąć własnych ideałów – stale są przed nami, a osiągnięcia neuronauk sprawiają, że stawiamy dziś w nowej perspektywie pytania o to, w jakiej mierze nasze działanie jest wypadkową niezależnych od nas procesów zachodzących w naszym mózgu. Nie działamy też beznamiętnie – etycy wciąż nie pozostają zgodni co do tego w jakiej mierze pozostajemy „niewolnikami uczuć”. Pytanie zatem, czy nasze przemożne pragnienie kontroli własnego działania nie jest iluzją? Uwarunkowania natury zewnętrznej z góry „przyporządkowują nas” do określonego kręgu kulturowego: historii, religii, przyjmowanego za słuszny sposobu postępowania. Wzrastamy moralnie w „cieniu mistrzów”, których sobie nie wybieraliśmy i nie zawsze mamy wystarczająco dużo odwagi i determinacji, by odmówić im posłuszeństwa. Ulegamy zatem różnorodnym wpływom, nieświadome powielamy stereotypy nie zawsze zdając sobie sprawę z siły przyzwyczajeń. Działamy zdecydowanie „stąd”!

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Krzysztof Brzechczyn

It is now widespread the interpretation of Galileo as a founding father of the modern scientific method, based on idealization, thanks also to the contributions of methodological school of Poznan. After having illustrated its characteristics through a brief examination of the works of Galileo, referring to the Platonic and Aristotelian traditions, in this paper we ask the question of how the idealization is used by Galileo in the context of an overall transformation of vision of nature including strong metaphysical assumptions. In fact, only if we are able to distinguish the use of idealization made by Galileo by his overall philosophical vision it is possible better appreciate its methodological revolution and avoid that science as conceived by him may constitute a straitjacket that prevents its further progress.

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Zbigniew Drozdowicz

W epistemologii wiedzę definiuje się na ogół jako uzasadnione i prawdziwe mniemanie (JTB), ewentualnie dodając warunek blokujący paradoksy Gettiera (JTB+). Z drugiej strony, w ramach filozofii nauki często głosi się, że nauka stanowi najlepszy rodzaj wiedzy. Wiedza naukowa ma jednak charakter hipotetyczny, idealizacyjny i zależny od klauzuli ceteris paribus, a jej treści nie muszą być przedmiotem niczyjego mniemania. Tym samym pojęcie wiedzy naukowej wymyka się podejściom typu JTB i JTB+. W wykładzie będę starał się zbliżyć te dwa pojęcia wiedzy dowodząc m.in., że wiedza indywidualnego podmiotu ma także charakter hipotetyczny, idealizacyjny i zależny od klauzuli ceteris paribus, a wiedza naukowa, aczkolwiek ma charakter nieredukowalnie społeczny, to musi być dostępna indywidualnemu podmiotowi jako wiedza z drugiej ręki (testimonial knowledge).

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Aleksandra Kuzior

W wykładzie zostaną skrótowo przeanalizowane różne warianty myśli neoliberalnej, po to, aby następnie nieco szerzej scharakteryzować ten, który stał się podstawą rozstrzygnięć o charakterze ustrojowym i ekonomicznym jakie  w ostatnich czterdziestu latach zdominowały cywilizację zachodnią, a w wyniku globalizacji i cały świat. Zostanie on poddany krytyce na płaszczyźnie filozoficznej, a także w pewnym (ograniczonym) zakresie ekonomicznej. Jej celem będzie wskazanie głównych błędów neoliberalizmu, takich jak m.in. absolutyzacja wolności, faktycznie postulowany hiperindywidualizm czy też uznanie rynku kapitalistycznego za najlepszy i de facto jedyny mechanizm regulowania ludzkich działań, który zasługuje na to, aby określić go mianem racjonalnego. Następnie podjęta zostanie próba powiązania owych błędów z ostatnim kryzysem ekonomiczno-społecznym, po to, aby uzasadnić główną tezę wykładu mówiącą o neoliberalizmie jako ideologicznym uzasadnieniu dla działań sektora przedsiębiorczości prywatnej (w tym przede wszystkim banków) i państw, które to działania wywołały światowy kryzys oraz doprowadziły do ukonstytuowania się „kapitalizmu drobnego druku”. Osobnym wątkiem wykładu będzie wskazanie na neoliberalizm jako zaplecze ideowe polskiej transformacji oraz próba jej krytycznego podsumowania, dokonana z uwzględnieniem  wcześniej przeprowadzonej jego krytyki. W wykładzie znajdzie się także próba odpowiedzi na pytanie na ile kompromitacja neoliberalizmu jako filozofii i doktryny ekonomiczno-społecznej oznacza zarazem kompromitację liberalizmu jako takiego.

Sobota 19 IX, godz. 9:00-10:30

Wstęp i prowadzenie:  Piotr Gutowski

Celem wykładu jest przedstawienie autorskiego rozumienia zadań filozofii wobec polityki. Punktem wyjścia rozważań jest interpretacja filozofii jako aktywności intelektualnej, w której centralną rolę odgrywa kategoria porządku. Wśród funkcji spełnianych przez filozofię nacisk zostanie położony na jej funkcję krytyczną i interwencyjną jako szczególnie istotnych dla filozoficznego rozumienia polityki. Szkic historycznego następstwa filozoficznych konceptualizacji polityki służy wskazaniu zbieżności tych ujęć z wiodącymi koncepcjami porządku, dominującymi na różnych etapach rozwoju społecznego. Punktem wyjścia do filozoficznej definicji polityki jest wyróżnienie szeregu przestrzeni życia ludzkiego, tj. przestrzeni naturalnej, społecznej, publicznej, prywatnej i intymnej, rozumianych jako odmienne typy porządków organizujących różne sfery życia ludzkiego. Rozróżnienie to pozwala stwierdzić, że (1) przestrzenie życia ludzkiego są przedmiotem wytwarzania i przetwarzania przez samych ludzi; (2) nieadekwatne jest popularne rozróżnienie na to, co prywatne i to, co publiczne (polityczne); (3) polityczność – podobnie jak etyczność – nie stanowi osobnej ani autonomicznej sfery czy przestrzeni, lecz jest przymiotem lub własnością każdej z nich; ten krok argumentacyjny pozwala nadać konkretną treść popularnemu sloganowi, zgodnie z którym “wszystko jest polityczne”. Z  powyższych założeń wynika (4) definicja polityki  jako aktywności mającej na celu ustanawianie, krytykę, zmianę lub obalenie porządków w rozmaitych sferach życia ludzkiego. Przymiotem każdej z wyróżnionych przestrzeni życia ludzkiego jest również ich “estetyczność”, są one bowiem przestrzeniami ekspozycji i widzialności, które stanowią podstawowy element ludzkich zabiegów o uznanie. Wskazanie na podstawową rolę estetycznych własności przestrzeni życia społecznego pozwala zrozumieć współczesne formy walki o uznanie, szczególnie w obszarze życia politycznego.

Wstęp i prowadzenie: Krzysztof Kiedrowski

Różnorako można opisywać i oceniać restytucję metafizyki w ramach filozofii analitycznej. Według jednego z rozpowszechnionych scenariuszy powrót do ontologii i metafizyki dokonał się głównie za sprawą W. V. Quine’a i P. F. Strawsona. Chociaż Strawsonowska restytucja była w nieco innej formie kontynuowana przez Michaela Dummetta, to związany z nią sposób uprawiania metafizyki utracił pod koniec minionego wieku swoją siłę oddziaływania. Ontologia w wydaniu Quine’a, wzmocniona solidną dawką naturalizmu, okazała się znacznie bardziej trwała. Ale i ona zaczęła tracić zwolenników. Do pewnego stopnia wierny niektórym jej ideałom pozostał David K. Lewis, chociaż głosił skrajny realizm modalny, który dla Quine’a i jego ortodoksyjnych zwolenników był nie do przyjęcia. Od kluczowych założeń doktrynalnych Quine’a odeszło bardzo wielu metafizyków nowej generacji, którzy w nawiązaniu m.in. do koncepcji K. Fine’a proponują powrót do metafizyki jako dyscypliny, która apriorycznie bada najbardziej fundamentalne aspekty rzeczywistości. Z metafilozoficznego punktu widzenia o wiele ciekawszy od tego diachronicznego scenariusza przemian metafizyki analitycznej jest namysł nad zasadniczymi opcjami teoretycznymi, z którymi ta dyscyplina ma do czynienia. Moim zdaniem można je sprowadzić do dwóch zasadniczych: esencjalizmu i ekspresywizmu. Krótko mówiąc, metafizycy w tradycji analitycznej zmuszeni są w takiej czy innej postaci bronić tezy, że odkrywają i opisują istotę rzeczy, albo przyznać, że dokonują artykulacji podstawowej aparatury pojęciowej, którą się posługują lub formułują – w nieco zwodniczej formie najogólniejszych twierdzeń faktualnych – swoje postawy i nastawienia do rzeczywistości. Wydaje się, że ta druga opcja jest bardziej dopasowana do możliwości filozofii i realiów jej historycznego rozwoju.

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Stanisław Pieróg

Kulminująca w czwartej dekadzie XIX wieku faza teoretycznej supremacji heglizmu w myśli europejskiej, w szczególności niemieckiej, staje się jednym z katalizatorów rozwoju filozofii polskiej okresu międzypowstaniowego (1831-1863). Czołowi reprezentanci tego nurtu – Bronisław F. Trentowski, Karol Libelt i August Cieszkowski – studiują i uzyskują stopnie naukowe w głównych ośrodkach akademickich ówczesnych Niemiec, a ogólny horyzont problemowy nowszej filozofii niemieckiej od Kanta do Hegla stanowi dla nich zasadniczy punkt odniesienia w teoretycznych próbach zdefiniowania miejsca i roli polskiej refleksji filozoficznej w rozwoju myśli nowożytnej. Podobne wysiłki podejmują już częściowo filozofowie starszego pokolenia – Józef Maria Hoene-Wroński czy Józef Gołuchowski. Hoene-Wroński tworzy swój system filozofii absolutnej na gruncie kantyzmu, zaś Gołuchowski nie ukrywa z kolei silnych inspiracji koncepcją filozoficzną Schellinga. Trudne zadanie nadania tym próbom skończonego kształtu teoretycznego udaje się zrealizować jednak dopiero w dziełach publikowanych w latach czterdziestych XIX wieku, dzięki przeprowadzonej w nich rewizji podstawowych przesłanek systemu Heglowskiego – doktryny stanowiącej historyczny i logiczny punkt dojścia rozwoju klasycznego idealizmu niemieckiego. Proces filozoficznej egzegezy heglizmu na gruncie dziewiętnastowiecznej myśli polskiej można rozpatrywać w dwóch względnie niezależnych, choć częściowo krzyżujących się planach teoretycznych – w perspektywie bezpośredniej recepcji tego systemu i jego umiarkowanie krytycznej kontynuacji z jednej strony, i w perspektywie głębokiej rewizji z drugiej strony. Pierwszy z tych teoretycznych planów rozciąga się historycznie od stanowiska Józefa Kremera, przez filozofię młodego Cieszkowskiego, po stanowisko Trentowskiego z początkowej, „niemieckiej” fazy rozwoju jego twórczości filozoficznej, drugi zaś ma za swój punkt wyjścia wypracowaną przez Trentowskiego we wczesnych latach czterdziestych XIX wieku ideę polskiej „filozofii narodowej” i przechodzi następnie w swojej ewolucji przez projekt „filozofii słowiańskiej” Libelta, by dojść finalnie do koncepcji dojrzałego Cieszkowskiego zarysowanej kompleksowo w obszernym Ojcze nasz – historiozoficznym opus magnum poznańskiego filozofa. Przedmiotem prezentowanego wykładu ma być wyeksponowanie drugiego z wymienionych tu planów, czyli charakterystyka historycznego procesu egzegezy systemu Heglowskiego w filozofii polskiej XIX wieku przede wszystkim pod kątem dynamiki rewizji założeń wyjściowych heglizmu. Taki sposób prezentacji tematyki pozwala na wydobycie źródeł oryginalności filozofii polskiej tego okresu na tle dominujących nurtów myśli zachodnioeuropejskiej swoich czasów oraz określenie zakresu ważności i aktualności jej teoretycznych ustaleń w szerokim kontekście problemowym filozofii współczesnej.

Wstęp i prowadzenie dyskusji: Roman Kubicki

Od kilku dekad estetyka znajduje się w fazie transformacji stanowiącej rodzaj przejścia od estetyki nowożytnej (jako filozofii sztuk pięknych) ku estetyce, której ostateczna formuła nie została jeszcze dookreślona.

Chciałabym omówić kilka wybranych nurtów rozwoju współczesnej estetyki, powiązanych z przemianami zachodzącymi tak w sztuce jak i całej kulturze. Szczególna uwaga zostanie poświęcona: eko-estetyce, somaestetyce oraz estetyce ewolucyjnej.

Estetyka pragmatyczna – zapoczątkowana przez Johna Deweya i kontynuowana przez następców – z jednej strony antycypowała wymienione nurty badawcze, z drugiej – współtworzyła je i rozwijała na gruncie własnych założeń. Przedstawiona zostanie pragmatyczna koncepcja doświadczenia, w tym doświadczenia estetycznego, otwierająca estetykę na nowe pola badawcze i umożliwiająca – poprzez integralnie w niej zawarte pojęcia środowiska, interakcji, rekonstrukcji – zmierzenie się z problemami jakie niesie dzisiejsze „życie”.

Na zakończenie estetyka pragmatyczna w swym wymiarze bio- zostanie usytuowana względem idei słabnącego antropocentryzmu, rozproszonego podmiotu i posthumanizmu.